piątek, 2 września 2016

A może by tak nową okładkę?

Takie pytanie usłyszałam w słuchawce pewnego dnia. Do zmiany okładki przeznaczony był Pan Tadeusz, rocznik 1984. Zleceniodawca chciał podarować lekturę latorośli. A że oryginalna papierowa okładka, przez wszytskie lata pieczołowitego przechowywania w biblioteczce to tu, to tam wytarta, zadaniem było wykonać nową. Ba! Łatwo powiedzieć. Książka wydana na czterdziestolecie Polski Ludowej powinna być nieco siermiężna, raczej swojsko prosta niż europejsko ozdobna. Zdecydowaliśmy o oprawie w skórę butelkowozieloną z niezwykle oszczędnym zdobieniem. Właściwie z jego brakiem. Taki plan, że jedyne szaleństwo to będzie napis tłoczony ręcznie 23 karatowym złotem. Poniżej wygląd okładki oryginalnej.


Oprawa została zdjęta, składki rozdzielone, ich zagięcia pozbawione kleju. Uszyte na nowo ze zwięzami po to, by lekko nawiązywały do klasyki gatunku. Do szycia wykorzystałam niemieckie nici lniane, a sznurki konopne, polskie. Dalej to już trymowanie grzbietu. Z książkami oprawianymi ponownie trzeba postępować ostrożnie ale stanowczo. Papier w składkach z reguły pamięta kształt pierwotny, właściwie nie trzeba wyokrąglać grzbietu. Przeciwnie, należy go powstrzymywać, prostować, namawiać aby się nie wyginał tak jak on chce.


Przy okazji tej pracy wykorzystałam nową, zieloną tekturę, Milboard Superior produkowaną przez Conservation by Design. Do tej pory wykorzystywane przeze mnie tektury bardzo wyginały się po zaciągnięciu skórą. Zielona zachowuje się stabilnie, mimo użycia dość cienkiej, półtoramilimetrowej struktury.


Udało sie znaleźć skórę koźlęcą o podobnym do oryginalnego kolorze w niemieckiej Feinleder Hoffman. Wystarczyło ściąć brzegi i już, skóra gotowa do zaciągnięcia na okładki.


Bardzo lubię ten moment, gdy skóra już zaciągnieta na grzbiecie, pracowicie ułożona na zwięzach, odsłania ich regularny rysunek. To pierwsza nagroda i duża satysfakcja poprzedzona mniej spektakularnymi pracami jak szycie czy stabilizowanie grzbietu papierem.


Tak przezentuje się książka po zmianie okładki. Zdobienie lśni złotym światłem, choć jest maksymalnie oszczędne. Można by chcieć więcej czyli cel osiągnięty.